C.d.

Wizyta u gastroenterologa zaliczona; wizyta u kardiologa zaliczona; i ………wszystko jest jak było nic się nie zmieniło. Nasza mała kruszynka nadal nie chce jeść i tylko nieznacznie przybiera na wadze. Diagnoza gastroenterologa brzmi – refluks. Zalecenia – Gastrotuss i zasada: karmić częściej, ale w mniejszych ilościach. Dostaliśmy też zalecenie wykonania usg brzuszka oraz skierowanie do szpitala na wykonanie 24-godzinnej pH-metrii przełyku w celu zdiagnozowania refluksu. To dość nieprzyjemne badanie; najpierw lekarz przez nos wprowadza do przełyku cienką rureczkę (brrr), której końcówka mierzy kwaśność, czyli pH.; aparat pozostawiony na dobę, zapisuje cały czas pomiary. Zgodnie z zaleceniami w pierwszej kolejności zastosowaliśmy więc Gastrotuss. Efekty? jak to mówią: szału nie ma. Prawdę mówiąc nie zauważyliśmy żadnej poprawy. No może troszenieńkę jakby mniej ulewał, ale apetyt na pewno się nie zwiększył. Pogorszyła się natomiast kwestia odbicia po jedzeniu i codziennego wypróżniania. Gastrotuss stosowaliśmy miesiąc. W międzyczasie  wykonaliśmy usg brzuszka i niby wszystko wyszło ok. Po trzech tygodniach przyplątała się jakaś jelitówka (przynajmniej tak myśleliśmy, ale później okazało się, że to alergia pokarmowa na jajo, ale to tak na marginesie) więc odstawiliśmy Gastrotuss na 3 dni. Po trzech dniach okazało się, że Michałek nadal mniej ulewa, czyli nie była to zasługa Gastrotussa, więc nie wróciliśmy już do niego. Co do wizyty u kardiologa, jest jeszcze śladowy ubytek przegrody międzykomorowej , ale najprawdopodobniej zamknie się on całkowicie. Jednak pojawił się inny problem – zbyt dużo płynu w worku osierdziowym, ale czy to może być przyczyną problemu z jedzeniem? Póki co jesteśmy umówieni na kolejną wizytę do kardiologa i przymierzamy się do pH-metrii. I znowu nie pozostaje nam nic innego jak czekać. Może ja przesadzam? Może za bardzo się tym przejmuję?.. C.d.n…