Cz.III i ostatnia:-)

A oto co nowego w temacie karmienia. Jesteśmy już po wizycie u kardiologa. Ilość płynu w worku osierdziowym zmniejszyła się, więc wszystko jest ok. Kardiolog stwierdził tylko, że Michałek ma małe serduszko. Zapytałam, czy może dlatego tak mało je. „Może” odpowiedział. Kolejna wizyta w czerwcu. PH-metrii nie zrobiliśmy, ponieważ musiałabym położyć się razem z Michałkiem w szpitalu, a w moim obecnym stanie jest to raczej nie wskazane. Apetyt u Michałka nie zwiększył się (poza jednym tygodniem kiedy to ku naszemu ogromnemu zaskoczeniu i zadowoleniu nagle zaczął zjadać o 150 ml więcej na dobę, ale nasza radość nie trwała długo, po tygodniu Michałek stwierdził, że jednak lepiej będzie dbał o linię i wszystko wróciło do „normy”). A ja doszłam w końcu do wniosku, że za bardzo się tym przejmuję i przestałam szukać przyczyny. Przy jego niedoczynności tarczycy lepiej, aby miał niedowagę niż nadwagę (a i łatwiej się go rehabilituje). Najważniejsze, że jakoś rośnie, jakoś przybiera na wadze, wyniki badań są w porządku  i co najważniejsze, że jest pogodny i szczęśliwy:-) Skupiam się więc po prostu na tym, aby jadł regularnie, staram się aby jego norma dobowa zaczynała się od szóstki a kiedy zamyka buzię na widok jedzenia (nooo, wtedy to potrafi pięknie zamknąć buzię) stosujemy przeróżne metody, aby go zachęcić do jedzenia, poczynając od śpiewania, a kończąc na „jedzerze” (kto oglądał film „Hi Way” wie o co chodzi:-)), nieskromnie powiem, że potrafimy być naprawdę kreatywni i muszę przyznać, że świetnie się przy tym bawimy:-) KONIEC.

p.s. Po wielu miesiącach u Michałka zdiagnozowano refluks żołądkowy-przełykowy. Obecnie podajemy omeprazol raz dziennie i efekty są takie, że prawie nie ulewa i poprawiła się chęć do jedzenia, aczkolwiek Michał nie nadrobił „strat”,  je więcej, ale ciągle ma niedowagę. Jesteśmy na etapie szukania dobrego dietetyka.