Każdy szanujący się dzieciak musi  w swoim młodym życiu zabłysnąć śmiesznym tekstem, przekręconym słowem  czy zabawną sytuacją. Oto kilka zabawnych (moim zdaniem) tekstów moich dzieciaczków:

 

Kolęda „Przybieżeli do Betlejem” w wykonaniu Jowity:

„PRZYBETLEJI do Betlejem…”

 

Inna piosenka związana ze świętami:

„Stała pod śniegiem PANDA zielona” (w oryginale jest: Stała pod śniegiem PANNA zielona)

 

Ja: Jak było w przedszkolu?

Jowita: Kuźwowo

 

Jowita: „Kocham cię mamo” (ja oczywiście oczy wilgotne ze wzruszenia), a po chwili dodaje: „kocham też mojego  białego  kotka i moją pandę i panią Sandrę z przedszkola…”.

 

Jowita: „Mamo, kocham Cię i nigdy Cię nie zapomnę”

 

Jowita:  Mamo już cię nie lubię.

Ja: A dlaczego?

Jowita: Bo mi się znudziłaś

 

Ja: Nie bawcie się laptopem bo go zepsujecie, a to drogi sprzęt więc nie kupię nowego ,bo nie mam pieniędzy.

Jowita: Nie martw się Michałku, tata ma pieniądze

 

Angielski z Michałem:

Ja: What color is it?

Michał: Yes I do

 

Ja: Do you like bananas?

Michał: No I don’t, green please

 

A piosenka Happy birthday To You w wykonaniu Michała brzmi: Happy burdel To You

 

Któregoś dnia Jowitka wstaje rano, ubiera się, spogląda przez dłuższą chwilę  na swoje nogi, po czym mówi:  „jakie ja mam dzisiaj długie nogi!”

 

Nie mogę dobudzić Michała i mówię do Jowity: „Ależ on ma twardy sen”, a ona na to: „Nie mamo, on ma twardą dupę”.

 

Leżymy wszyscy w łóżku w niedzielny poranek, spod kołdry wystają stopy Łukasza, Jowita patrzy przez chwilę na te stopy po czym pyta: „czyje to nogi? moje?”

 

Idę z Michałem i mijamy baaaardzo wysokiego sąsiada, Michał zatrzymuje się i krzyczy:

„O! Olbrzym!”

 

Rozwieszam pranie, Jowitka mi pomaga, bierze skarpetkę do ręki i pyta: „co to jest? skarpetka czy maseczka?”

 

Uczymy się zawodów (kucharz, mechanik, lekarz itp.). na koniec pytam dzieciaki jaki zawód podoba im się najbardziej, jaki zawód chcieliby wykonywać w przyszłości. Odpowiedź Jowity: „ja nie będę żadnym zawodnikiem”.

 

Jest już noc, dzieciaczki śpią. Łukasz wychodzi na chwilkę do piwnicy, ja krzątam się w kuchni. Nagle Jowitka się budzi, przybiega do mnie i pyta: A gdzie jest tata? odpowiadam, że poszedł do piwnicy. Kiedy Łukasz wraca ona natychmiast biegnie do niego i krzyczy: „Tato, nie możesz uciekać z domu w nocy!”

 

Któregoś dnia kiedy przyjeżdżam z Jowitą po Michała do przedszkola. Jowitka zauważa, że na parkingu leży ptak. Jest nieżywy. Pochyla się nad nim i mówi: „Mamo, dlaczego on tak leży?” Ja bez zastanowienia mówię: „chyba samochód go potrącił i nie żyje.” Jowita w płacz, więc szybko się zreflektowałam i mówię: „Wiesz kochanie, ten ptaszek chyba śpi.” Następnego dnia ptak ciągle leży w tym samym miejscu, Jowitka znowu pochyla się nad nim i mówi „mamo on znowu śpi, a to leń!” Trzeciego dnia ptak nadal leży i znowu Jowita pochyla się nad nim i mówi : „Mamo, on nie śpi, on nie żyje!”

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

clear formPost comment