Właśnie wybiła  godz. 8.00. Michał otwiera oczy, ziewa, przeciąga się leniwie,po czym kładzie się na brzuchu mamy. Tak leży jeszcze przez chwilę, do momentu kiedy jakieś dwa metry dalej daje się słyszeć znajomy głos:„mama, „opa”(tzn. mama weź mnie na ręce). To siostrzyczka Jowitka, zwana przez Michałka „Jojo”. Michał nie jest zadowolony, ale  Mama wstaje więc nie ma wyjścia trzeba też wstać. Cała jeszcze zaspana trójka maszeruje do kuchni na śniadanie. Przed śniadaniem trzeba jeszcze wziąć leki na tarczycę i refluks, odczekać pół godziny, a później można już spokojnie zaliczyć śniadanie. Po śniadaniu przychodzi ciocia, którą Michaś wita z radością i jak zwykle ma jej dużo do opowiedzenia. (choć język Michałka  nie jest jeszcze zrozumiały to i tak świetnie się z ciocią dogadują ) Michaś szybko się ubiera, myje zęby (to wszystko oczywiście z dużą pomocą mamy i cioci) i  zwarty i gotowy, aczkolwiek lekko jeszcze ziewający, wyrusza z mamą na rehabilitację. Ciocia zostaje z Jojo. Środa jest jednym z bardziej intensywnych dni dla Michałka bo ma zazwyczaj trzy terapie, a to naprawdę dużo dla takiego malucha. Rehabilitacja zaczyna się o 9. 15. Michał dociera do celu punktualnie. Ciocia Ala już czeka i porywa go na ćwiczenia. Mama w tym czasie przegląda wiadomości w necie.  Czas szybko mija. Ciocia Ala oddaje Michałka i przekazuje mamie wspaniałą nowinę, Michaś na ćwiczeniach zaczął wymawiać swoje imię! Na razie tylko drugą część tj. chał. Ale zaczyna. Mama cieszy się jak dziecko, bo od kilku dni Michaś intensywnie ćwiczy: Mi-chał, Mi-chał… Nawet siostra bardzo się w łączyła w te lekcje. O 10:00 zaczynają się zajęcia z logopedą, więc Michał z mamą co sił w nogach pędzą do auta, żeby zdążyć. Jak zwykle jest małe spóźnienie. Zajęcia z logopedą, a raczej z logopedami odbywają się dwa lub trzy razy w tygodniu. Każde zajęcia z innym logopedą. Jest p. Asia, druga p. Asia i p. Małgosia. We środy jest p. Małgosia. Po zajęciach z p. Małgosią wracamy do domu, bo przecież trzeba coś zjeść po tak intensywnym poranku. Następnie szybki posiłek i spacer. Po spacerze obiad. Po obiedzie przydałaby się drzemka, ale niestety Michał musi z tym poczekać., bo na 14.00 kolejne zajęcia. Tym razem u psychologa. W drodze do psychologa Michał zaczyna zasypiać więc mama głośno śpiewa i próbuje wciągnąć w to Michała. Michał na początku protestuje i mówi stanowczo NIE, ale po chwili ulega i też próbuje śpiewać. Dzisiaj ludowo, mama śpiewa „Poszła Karolinka do Gogolina”. Michał wtóruje mamie: na…..na……na…..na….  wina. I jesteśmy na miejscu. Mama szczęśliwa, że Michał nie zasnął. Zajęcia na szczęście trwają pól godziny, więc już niedługo można będzie spać. I tak zazwyczaj się dzieje, aczkolwiek nie zawsze. Czasami są dni kiedy Michał nie chce w ogóle spać w ciągu dnia, ale podobno geniusze tak mają. Dziś jest ten dzień kiedy Michaś zasypia w drodze powrotnej. Mama wchodzi do domu ze śpiącym Michałkiem na rękach. Jojo też jeszcze śpi. Obudzi się o 15:00 więc Mama ma aż pół godziny dla siebie:), żegna się z ciocią i idzie coś zjeść. Po drzemce (dzieciaczków, żeby była jasność) zabawa z mamą i wyczekiwanie na powrót taty. Mija 16:15. Nareszcie! Tata wraca z pracy. Tata myje ręce, zjada obiad i już jest do dyspozycji. Michał w tempie błyskawicznym pochłania  podwieczorek i pędzi do taty. Oprócz wtorków popołudnia Michał spędza już tylko na zabawie. Dzisiaj jest bardzo zimno i mokro więc zostajemy w domu. Mama z tatą wymyślają różne zabawy. Zbliża się godzina 19.00. To pora kolacji. Po kolacji myjemy zęby i przebieramy się do spania. Jeszcze chwila na wygłupy z siostrą (ta chwila czasami trwa godzinę, o tej godzinie zabawa jest najlepsza).Zazwyczaj Michał zasypia około 21.00. Dzisiaj jednak Michał jest wyjątkowo zmęczony pomimo popołudniowej drzemki i już o 20.00 kładzie się na dywanie i ziewa. Tata zabiera Michałka do łóżka. Mama nawet nie zdąża przytulić i powiedzieć dobranoc. Ale co to? Michał wraca i mocno przytula mamę a potem niespodziewanie wymawia z trudem słowo…MI-CHAŁ! Udało się! Po raz pierwszy wymawia swoje imię! Po czym dumny jak paw spogląda w oczy mamy i widzi w nich…… jeszcze większą dumę. Cudowne zakończenie dnia:-)

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

clear formPost comment