Jest zwykły dzień, Michaś i Jowitka bawią się razem w pokoju, jest parę minut po 16.00, zbliża się pora podwieczorku, nagle słychać odgłos przekręcanego klucza. Dzieciaki porzucają zabawę i pokonując tor zabawek, stojący w przedpokoju wózek biegną do drzwi i wyciągając swoje małe słodkie rączki krzyczą: tata! tata! W tym momencie już nikt inny się nie liczy. Tak, to jest ten moment kiedy tata wraca z pracy. Ta sytuacja powtarza się każdego dnia:-) A tata…. niezależnie od tego jaki miał dzień zawsze ich wita szerokim uśmiechem i słowami: „cześć dzieciaczki, tata tęsknił”. A mnie ten widok codziennie cieszy i wzrusza:-) Muszę przyznać, że są szczęściarzami mając takiego tatę. Ich tatuś jest idealnym tatą. Świetnie się nimi zajmuje i poświęca im cały swój wolny czas. Karmi, kąpie, zmienia pieluchy, bawi się, czyta książeczki, śpiewa itp..itd.. Tak było od samego początku. Był z Michałkiem i Jowitką od pierwszej minuty ich życia, ponieważ uczestniczył w porodzie.To tata wybierał butelki i smoczki do karmienia kiedy Michałek uczył się jeść, to tata kupował pieluchy, odciągacze do noska i inne niezbędne akcesoria. To tata najczęściej wstawał w nocy do Michałka (a później do Jowitki, kiedy przeszliśmy na butelkę). I tak jest do dzisiaj. Potrafi zarwać noc, by  tulić swoje ukochane dzieciaczki, kiedy mają niespokojną noc. Taki tata to skarb dla mamy:-) Kiedy urodził się Michałek strasznie bałam się tego czy będzie potrafił go zaakceptować, a On trzymając na rękach kilkudniowego Michałka, tuląc go do siebie powiedział: „udał nam się ten nasz synuś”. Michaś naprawdę nie mógł lepiej trafić! Jeśli chodzi o Michałka to potrafi rozpoznać jego stan emocjonalny tj. smutek, złość, niepewność itp lepiej ode mnie, a jeśli chodzi o uspokajanie Michałka to w tej kwestii tata jest nieoceniony! A w ogóle to tata jest dla  Michałka najważniejszą osobą na świecie. Łączy ich wyjątkowa więź, mają swoje rytuały, razem zasypiają. Po prostu chłopaki trzymają się razem:-) Jest naprawdę zaangażowanym tatusiem i naprawdę czerpie radość ze spędzonych chwil z dziećmi. Nigdy nie jest zbyt zmęczony, aby się z nimi pobawić, aby ich przytulić. Kiedy mam zły dzień lub kiedy nie mogę poświecić im tyle czasu ile bym chciała jestem spokojna, bo wiem, że kiedy tata wróci z pracy nadrobi ten czas i zrekompensuje im cały dzień. Ma tyle cierpliwości, jest opiekuńczy i ma wyjątkowy dar wczuwania się w przeżywane przez nich emocje. A kiedy na nich patrzy, nie musi nic mówić, widzę, jak bardzo je kocha. Jest dla nich tatą, przyjacielem, kumplem i nauczycielem. Uczy ich m.in. odwagi, bo nadmiernie zatroskana mamunia mówi zazwyczaj:” uważaj, nie idź tam, nie wspinaj się, nie skacz, nie dotykaj..” A tata pomimo protestów mamy pozwala im na to i jeszcze dopinguje: „brawo! dalej! dasz radę!”, i chociaż odwracam głowę, bo widząc od razu zagrożenie, nie mogę patrzeć jak dziecko wspina się czy np wisi na kaloryferze, to cieszę się, że mnie nie słucha, bo wiem, że dzięki temu dzieciaki nauczą się odwagi, podejmowania ryzyka i bycia twardym a nie „miętkim”;-) (synku podziękuj tacie, że uchroni Cię od bycia maminsynkiem:-)). 

Michał i Jowita mają wielkie szczęście, że mają takiego tatę, który kocha ich bezwarunkowo, który troszczy się o nich, który zawsze jest przy nich i będzie na każdym kroku, na każdym etapie ich drogi.

 

Tato, tato ukochany

my życzenia Ci składamy

Przesyłamy jakby z procy

sto całusów z całej mocy!

      Michaś i Jowitka

 

1 Comment

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

clear formPost comment