Do poruszenia tego tematu zainspirowało mnie spotkanie rodziców (w ramach spotkań „rodzic-rodzicowi”), na którym poruszono kwestię pewnego rodzaju dyskryminacji rodziców dzieci niepełnosprawnych. Jak wiadomo dziecko niepełnosprawne wymaga większych wydatków: leczenie, rehabilitacja, różnego rodzaju terapie i dojazdy z tym związane, turnusy edukacyjno-rehabilitacyjne, specjaliści, sprzęt specjalistyczny itp..itd.. więc większość rodziców zakłada subkonta w fundacjach, aby otrzymywać 1% z podatku lub darowizny od ludzi dobrej woli.  Okazuje się, że są ludzie którzy uważają, że rodzice dzieci niepełnosprawnych zarabiają na swoich dzieciach  i  wykorzystują środki zgromadzone na subkontach dzieci do innych celów. Jest też grupa ludzi, która uważa, że jeżeli ktoś ma dziecko niepełnosprawne to nie ma już prawa do „korzystania z życia”. Podam przykład jednej z mam, która chodziła regularnie do fryzjera i kiedy poprosiła o przekazanie 1% na jej niepełnosprawne dziecko usłyszała, że na fryzjera to ją stać! Przykład innych rodziców, którzy kupując nowy samochód również usłyszeli przykre komentarze sąsiadów, czy znajomych, że stać ich na taki samochód, a „żebrzą” o darowiznę (a w ogóle  ten samochód to na pewno z tych otrzymanych środków z 1%). A przecież samochód w przypadku osoby niepełnosprawnej, nie chodzącej, nie siedzącej nawet samodzielnie to nie jest luksus, a rzecz niezbędna, ale ktoś powie po co nowy? po co taki dobry? bo przecież rodziny z niepełnosprawnym dzieckiem mogą, a może POWINNI jeździć starym maluchem. Podobnie było z rodzicami którzy pojechali całą rodzina na wczasy zagraniczne (noż jak mogli sobie pozwolić na taki luksus!). To tylko kilka przykładów. Jeśli ktoś nie zna zasad działania fundacji to wyjaśniam na czym polega  wydawanie zgromadzonych pieniędzy. Wszystkie wydatki na dziecko(rehabilitacja, terapie, wizyty u specjalistów, badania)  są udokumentowane co do grosza na subkoncie i obwarowane regulaminem. Więc te pieniądze są przeznaczane wyłącznie na dziecko niepełnosprawne. Nie  dostaje się ich „do ręki”. Pokrywają one wyłącznie koszty funkcjonowania, leczenia, rehabilitacji itp. a dla najuboższych tudzież poprawę tzw. bytu  Czy to przestępstwo, że rodzice potrafią tak zarządzać swoimi finansami (może też biorą kredyt), żeby kupić samochód czy wyjechać na drogie wczasy? Czy z tego powodu mają czuć się winni? A może właśnie dzięki fundacjom nie muszą wszystkich zarobionych pieniędzy wydawać na dziecko niepełnosprawne i mogą żyć jak normalni ludzie nie rezygnując np z wczasów. Pomyślcie, rodzice dzieci  niepełnosprawnych muszą być nie tylko matką , ojcem ale i pielęgniarką, opiekunką  terapeutą, nauczycielem, rehabilitantem, i czasem być dyspozycyjni 24 godziny na dobę. Zmęczeni, zapracowani,  mający nieustannie coś do zrobienia przy swoich chorych dzieciach, walczący o normalność dla nich, nie mają ani czasu dla siebie, ani siły na realizację własnych marzeń i ambicji. Czy tym bardziej nie należy im się trochę tych „przyjemności” z życia. Dlaczego tak wielu ludzi chciałoby ich zepchnąć na margines życia społecznego, dlaczego uważa się, że oni nie mają prawa korzystać z życia jak inni ludzie. Czy matka opiekująca się chorym dzieckiem ma być biedną szarą myszką, smutną, zaniedbaną, która nie może mieć marzeń  i ambicji? Sam fakt posiadania dziecka niepełnosprawnego sprawia, że tacy rodzice nigdy nie będą mieć normalnego życia, więc nikt nie powinien odbierać  im prawa do zwykłych przyjemności, tudzież do odrobiny luksusu. Oni zwyczajnie tego potrzebują, żeby poczuć się pełnowartościowymi członkami społeczeństwa i żeby przede wszystkim ich dzieci nie czuły się gorsze.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

clear formPost comment