Nie dlatego, że jest takie słodkie, chociaż bez wątpienia to też (patrz zdjęcia poniżej:-)), ale dlatego, że „trzeba nad nim dużo pracować, żeby dobrze wyrosło”. Nasz maluszek skończył właśnie 8 miesięcy (jak ten czas leeeeci!) i tak sobie siedzę i myślę… czy to już odpowiedni czas na to, żeby zacząć go wychowywać? Na każdym kroku słyszymy, że dzieci z ZD należy wychowywać od początku, ale kiedy jest ten początek? Niektórzy twierdzą, że już od 6 miesiąca. Podobno wtedy niemowlę pewne rzeczy może już robić świadomie (aczkolwiek daleko mu jeszcze do tego, aby interpretować swoje zachowanie). Zaczęłam się więc zastanawiać nad kwestiami stawiania granic, dyscypliny czy rozpieszczania, Co prawda do prawdziwego wychowania  to jeszcze hoho!( i jeszcze trochę), ale choćby (o!) kwestia noszenia na rękach. Nasz Michałek płacze zazwyczaj wtedy kiedy jest śpiący w ciągu dnia i nie może zasnąć, a  kiedy tylko znajdzie się na rękach od razu  zasypia. Przyzwyczailiśmy go do tego i teraz inaczej nie potrafi zasnąć. Hmm…może  to jest wymuszanie z jego strony? Czasem biorę go na „przetrzymanie”, ale finał jest taki, że i tak ląduje na rękach.  Nie mam jednak żadnych wyrzutów sumienia z tego powodu. Owszem są teorie, według których zbyt częste przytulanie niemowlaka czy reagowanie na każdą jego potrzebę prowadzi do (nie)wychowania rozpieszczonego dziecka, z którym trudno potem sobie poradzić, ja jednak jestem raczej zwolennikiem teorii, że niemowlę naprawdę trudno rozpieścić – przynajmniej samym okazywaniem uczuć i zapewnianiem bliskości, a w okresie niemowlęcym najważniejsze dla dziecka jest zbudowanie poczucia bezpieczeństwa i nic nie przyczynia się do tego bardziej niż właśnie przytulanie. Posłużę się przykładem małpek:-) „Eksperyment przeprowadzony na małych małpkach pokazał, że w pewnym sensie przytulanie  jest równie ważne, jak jedzenie – małpie niemowlaki, kiedy dostawały do wyboru dwie sztuczne matki – jedną z dozownikiem mleka, ale wykonaną z twardego materiału, drugą bez mleka, za to z miękkim futerkiem – spędzały większość czasu z mamą „przytulną”, do mamy „mlecznej” podchodząc tylko po to, żeby się pożywić”:-)

Jeśli chodzi o kwestię stawiania granic, wiadomo, że pewnych rzeczy dziecko może się nauczyć jeszcze zanim zacznie je rozumieć, zwłaszcza kiedy w grę wchodzą tzw. powtarzalne sytuacje. Dlatego wiem, że trzeba zawsze reagować na rzeczy, które sprawiają ból. Michał np. ciągle szarpie wszystkich za włosy. W takiej sytuacji reaguję natychmiast i mówię stanowczo „nie wolno”. Na razie Michałek nic sobie z tego nie robi, ale podobno już kilkumiesięczne dzieci rozumieją wypowiedziane ostrym tonem „nie”, więc z uporem maniaka powtarzam mu ciągle „nie wolno”. Oczywiście to samo będę stosować w sytuacjach, które mogą być dla niego niebezpieczne.

Co do dyscypliny, podobno już początkiem dyscypliny  jest wprowadzanie porządku za pomocą pewnych reguł, a są to po prostu stałe pory posiłków czy usypiania i wystarczy się ich trzymać. Z tym usypianiem muszę przyznać trochę daliśmy ciała. Owszem, Michał miał „wytyczne”: godz. ok. 20.30 – kąpiel, godzina 21.00 zero zero – kolacja tj. mleko, po kolacji – wyrko, ale nasz kochany syneczek  miał swój rytm (każdego dnia inny) i każdego dnia zasypiał o innej godzinie, w związku z czym nie byliśmy konsekwentni i efekt jest taki, że brak jest efektu. Michał nadal zasypia o różnych godzinach (czasem o 19.00, a czasem o 22.30). No właśnie, chyba czas to naprawić i „wyregulować” naszego szkraba, od jutra wprowadzamy „dyscyplinę”! (taaa, zawsze kiedy coś postanawiam, to mówię od jutra, no i tak mija kolejny miesiąc a ja ciągle mówię od jutra, no ale tym razem na pewno będzie inaczej).

To tyle w kwestii początków wychowania czyli rozpieszczania, stawiania granic i dyscypliny, a na prawdziwe wychowanie przyjdzie jeszcze czas:-)

 

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

clear formPost comment